Cel – „Tereska”

„Jestem Marianna ze wsi Budy, proszę mnie przyjąć do wojska” – jedyny cytat, jaki zapamiętałem po obejrzeniu filmu „Hubal” w koneckim kinie „Pegaz” w 1974 roku.
Marianna z Bud, pseudo „Tereska”, całkowicie zburzyła mój obraz świata hubalczyków, który sobie zbudowałem, słuchając referatów na szkolnych apelach. Hubalczykami byli przecież wyłącznie mieszkańcy Huciska, Skłób, Długiej Brzeziny i Rudkowa. Wierzyłem też, że hubalczyków wspierał jeden święty, katolicki Kościół w Ruskim Brodzie, którego patronką była św. Teresa, a proboszczem taki ksiądz bez kompletu palców u jednej ręki, nazywany powszechnie „Partyzantem”. Wtedy też nie miałem w ogóle pojęcia, że, wsród zgromadzonych w kościele parafialnym, tylko kościelny, nieporadnie zapalający i gaszący gromnice przy ołtarzu, z trudem szarpiący sznur od dzwonu i sprawnie przesypujący monety z tacy do woreczka, czyli Władysław Sikora ps. „Świeciała” był jedynym zaprzysiężonym członkiem Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego pod dowództwem majora Henryka Dobrzańskiego.
Poszukiwania „Tereski”, która w opoczyńskim stroju bardzo przypominała mi moją babcię, zacząłem od pytania o wieś Budy, dokładniej o Budy koło Stefankowa. Latem 1977 roku pojechałem „trasą Hubala” z Ruskiego Brodu przez Hucisko, Skłoby, Stefanków, Nadolną do Rzucowa, ale Bud nie znalazłem. Dziesięć lat później zobaczyłem Budy i Stefanków na mapie wojskowej. Znajdowały się na obszarze lasów przysuskich, skąd przymusowo przesiedlono mieszkańców w 1952 roku. Ponieważ poznałem wcześniej miejsca po innych wysiedlonych wsiach, więc byłem pewien, że tam „Tereski” już nie odnajdę.
Pamiętam jednak, że po wsiach i lasach krążyło sporo ludzi, głównie z miasta Łodzi, którzy szukali nie tylko grzybów. Kilkakrotnie do chałupy mojej babci zajeżdżał pan z protezą stopy, który namolnie prosił o stare żelazka, moździerze, lichtarze, lampy naftowe itp. Kiedyś natknąłem się na pana z Enerefu Brunona Rönscha, któremu towarzyszyła artystycznie utalentowana łodzianka Tamara Bilska. Na wakacje zjeżdżali się wczasowicze z Warszawy, Torunia, Mazur. Przypuszczam, że to były powroty do przeszłości, a w kilku przypadkach do tej tajemniczej, bolesnej, wojennej.
Minęło dwadzieścia lat i, poszukując miejsca pochówku mojego dziadka, znów wpadłem na trop hubalczyków. Tym razem w lasach koło Spały i Tomaszowa Mazowieckiego. I w tej Spale zdębiałem obok wielkiego dębu, bo nie było tam grobu ani mojego dziadka, ani „Tereski”.
Zgłosiłem się do Domu Pamięci Leśników i Drzewiarzy i nic.
Niezwykłym dla mnie odkryciem był pomnik, który zobaczyłem w 2014 roku w okolicach Rudy Malenieckiej, tak trochę na zachód od Końskich. Z inskrypcji odczytałem, że „Tereska”, a więc Marianna ze wsi Budy, to Marianna Cel, pochodząca z tamtych okolic. Przecież to niemożliwe, żeby dziewczę noszące się z opoczyńska, urodziło się za Końskimi! Ale, jak się popatrzy dokładniej na mapę, to faktycznie, Budy są i dalej Lipa.
Kilka miesięcy potem znalazłem miejsce egzekucji i pochówku mojego dziadka w Moszczenicy-Lesie i zrozumiałem, że w tych „Hubalowych” sprawach coś jest nie tak. Czy w państwie, które ciągle żyje przeszłością, czci znanych i nieznanych bohaterów, odszukuje i upamiętnia nawet pojedyncze miejsca pochówków, nie ma praktycznie wzmianki o masowym i oznaczonym grobie? Dlaczego pies z kulawą nogą nie pofatyguje się zajrzeć do tej Moszczenicy przy okazji jakiejś rocznicy? Dlaczego cmentarz pomordowanych w akcji pacyfikacyjnej w Skłobach zaczęto nazywać cmentarzem wojennym? Dlaczego na mogile pomordowanych mężczyzn z Huciska wystawiono elegancki pomnik, ale z mylącą inskrypcją, że to „ludzie ludziom zgotowali ten los”, a nie, że Niemcy, którzy postanowili na tysiąc lat zniewolić i wyeksploatować Polaków, a na ich ziemi zaprowadzić spokój, jak na cmentarzu?
Ponieważ pytań pojawiło się sporo, zostałem zmuszony do przestudiowania dostępnych dokumentów, relacji i opracowań nt. historii hubalczyków. Zajęło mi to kilkanaście miesięcy, ale i tak musiałem czekać na zakończenie śledztwa Prokuratury IPN w Lublinie w sprawie S.37.2015.Zn. Chyba nie był to czas stracony, gdyż mam już pewność, że, w lesie koło Moszczenicy, wspólnie z moim dziadkiem nie została rozstrzelana i zakopana w dole kobieta o nazwisku Marianna Cel.
Z Panią Prokurator Dorotą Nowak jesteśmy zgodni, że na miejscu egzekucji z 2 lipca 1940 w Moszczenicy-Las, w zbiorowej mogile znajdują się szczątki trzech kobiet:
Marii Sombeckiej, ur. 15.08.1901 r. we Lwowie,
Henryki Boby, ur. 1.07.1913 r. w Jeżowie
Jadwigi Boby, ur. 7.12.1918 lub 1919 roku w Jeżowie.
Henryka i Jadwiga Bobówny oraz mój dziadek i jeszcze jeden rozstrzelany w tym samym dniu, mogli stracić życie z paru powodów, ale chyba zadecydowały koligacje rodzinne z faktycznym przywódcą terenu pomiędzy Pilicą a Jabłonicą. Kim była Maria Sombecka, jeszcze nie wiem. Mogła być, np. łączniczką, kurierką itp. Może to czysty przypadek, ale z OWWP mjr. Hubala, także były mocno związane trzy kobiety: dwie łączniczki oraz Tereska.
W mitologii o Hubalu w roli łączniczek dalekiego zasięgu występują „Gienia” i „Ludka”, czyli Eugenia Ruban i Ludmiła Żero. Życiorys E. Ruban urywa się gdzieś na pograniczu litewsko-białoruskim w połowie 1944 roku. Ludmiła Żero, uwieczniona na wspólnym zdjęciu z „Tereską”, przez wiele lat opowiada o śmierci Hubala w czasie wielkiej obławy niemieckiej, w której major ginie od precyzyjnego postrzału w serce z ciężkiego karabinu maszynowego. Kurierka umiera w 2001 roku.
Filmowa baśń o Hubalu kończy się pod Anielinem, we wsi, która jest enklawą w ogromnym kompleksie leśnym. Spoglądając ze wzgórza koło kościoła św. Idziego w Inowłodzu, puszcza wydaje się bezkresna. Żubra tam nie sposób wytropić, a co dopiero ułana. Niemcy jednak Hubala osaczają w jakiejś szkółce leśnej i odcinają drogę ucieczki za Pilicę. Za rzekę wywożą zwłoki Hubala.
„Tereska” ma szczęście, gdyż w dniu obławy na resztki oddziału Hubala, znajduje się poza miejscem postoju ułanów. Nie boi się jednak ryzyka i pojawia się na miejscu zdarzenia wkrótce po wycofaniu się niemieckiego pułku. Następnie przedostaje się za rzekę Pilicę. Jak czytamy w epilogu do legendy o Hubalu, „Tereska” niczym Zmartwychwstały, objawia się ocalałym członkom oddziału a to w Rzeczycy koło Inowłodzu, a to w Ząbkach na wschód od Warszawy, a to ponownie nad Pilicą, ale między Włoszczową a Przedborzem. W postaci ducha lub zjawy dziennej ukazuje się ponoć macosze – zahukanej kobiecinie spod Radoszyc i ojczymowi(wujkowi). Ostatecznie ląduje w Warszawie, niedaleko getta, przy ówczesnym wylocie na Buraków.
Nie mam wątpliwości, że dziewczyna o nazwisku Marianna Cel istniała, że pochodziła z Cisów pod Radoszycami. Ale wiem rownież, że zadbano o wyeliminowanie wszystkich, którzy mieli wiedzę na jej temat. Najpierw aresztowano jej brata Janka, potem narzeczonego Antka Barcickiego. Byli więzieni w Końskich i w Radomiu, po czym ich rozstrzelano. Zatrzymano też dwóch dalszych krewnych Marianny Cel: Józefa Łuczyńskiego i Władysława Kowalskiego, odstawiono do więzienia w Piotrkowie i rozstrzelano razem z moim dziadkiem 2 lipca 1940 roku w lesie pod Moszczenicą. Czy Marianna Cel trafiła do leśnego dołu pod Moszczenicą jako Maria Sombecka? Tego bym nie wykluczał, bo nazwisko na dokumencie mogło mieć pisownię Ząbecka (od tych znanych podwarszawskich Ząbek), a protokolant Gestapo mógł zapisać po swojemu. Ząbecka mogła być wymyślona analogicznie do Hubalowego „Chrząszczewskiego”, rodem z popularnej bajeczki.
Kim zatem była „Tereska” widoczna na fotografiach z Hubalem, wykonanych w lutym 1940 roku? Teraz to już dla mnie oczywiste.
Według moich ustaleń, w OWWP majora Henryka Dobrzańskiego-Hubala dziewczyną do zadań specjalnych o pseudonimie „Tereska” była Jadwiga Przybyłówna, urodzona okolo 1922 roku, córka Eugeniusza Przybyła (1884-1965) i Anny Rutke vel Rudke (1885-1931). Po zakończeniu okupacji niemieckiej zamieszkała w Toruniu, a przy jej nazwisku rodowym pojawił się drugi człon – Strawińska.
Mój dziadek musiał znać Przybyłównę i jej wujka Ottona Otokara Alfonsa Rudke vel Rutke vel Ruthke. Bryczką do jego leśniczówki w Hucie czy w Rozwadach mógł dojechać w godzinę-półtorej. Bliżej mu jednak było do Antoniego Halladina, który czasem czegoś nauczył, a poza tym na podwórku bawiło się dwóch synów nadleśniczego (Zbyszek i Andrzej)oraz parka dzieci Mariana i Stanisławy Utników – Andrzej i Ania. Anna Utnik, rówieśnica dziadkowej córki Mieci, zmarła kilka tygodni temu w Warszawie.
Miesiąc temu poprosiłem IPN w Łodzi o pomoc w ustaleniu czyje szczątki, oprócz kości mojego dziadka, znajdują się w miejscu masowej zbrodni niemieckiej w Moszczenicy-Las. Jeszcze wtedy łudziłem się, że dziadek spoczywa obok tej ślicznej dziewczyny ze zdjęcia hubalczyków. Robi mi się trochę przykro, kiedy mieszkańcy z okolic Radoszyc twierdzą, że „Tereska” raczej wyglądała inaczej, niż autentyczna Marianna Cel. W innych Budach się niestety wychowywały.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


− 1 = osiem

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>