Heute ist Donnerstag, der erste September.
Сегодня четверг первое сентября.
Сьогодні четвер першого вересня.
Dzisiaj jest czwartek, pierwszego września.
Wypadałoby napisać coś o szkole. O tej najbliższej, która przesłoniła mi widok na miasto, nie napiszę, bo nigdy nie przekroczyłem jej progów, ponieważ nie chodzę na żadne wybory, zebrania lub spotkania, które tam się odbywają. O tych szkołach, do których niegdyś sam chodziłem, wspominam przy innych okazjach. Dziś poświęcę parę słów szkole zawodowej w Wymysłowie, do której uczęszczał mój wuj Stach w roku szkolnym 1942/43.
O czasach okupacji niemieckiej ciągle wiemy niewiele, a zagadnienie szkolnictwa w tym okresie sprowadzamy najczęściej do nauczania na tajnych kompletach. Jeżeli chodzi o moje okolice, to temat szkoły i uczniów w latach 1940-44 jest jakby wstydliwie przemilczany. A chyba niesłusznie, bo szkola zawodowa, czy jak kto woli lekcje u Christianiego ustawiły życiowo wielu uczniów.
Kierownik szkoły Marian Christiani był zagadką dla uczniów. Nikt go nie znał, a więc dla wszystkich był podejrzany jako trzymający z Niemcami. Gdyby mieli wtedy internet, to szybko by ustalili, że Marian Christiani – Grabieński urodził się 7 września 1916 roku w Krakowie, że jest prawnukiem budowniczego traktu drogowego z Krakowa do Radomia oraz pierwszego właściciela pałacu w Orońsku,
że posiada nie tylko szlachetne pochodzenie ale i świetne wykształcenie oraz znajomość języków obcych, że przybył do Orońska z zamiarem administrowania pałacem kuzyna Józefa Brandta, a do Borkowic trafił, gdyż 16 maja 1942 roku ożenił się z Marianną Fidosówną.
Berufsschule umieszczono w budynku szkoły powszechnej w Wymysłowie, ale na lekcje do Christianiego uczniowie chodzili też w Borkowicach, Politowie i być może w jakiejś jeszcze wsi. W założeniu była to chyba szkoła dwuletnia, dla uczniów z roczników 1926-31, którzy wcześniej ukończyli 5 lub sześć klas szkoły podstawowej. Spośród trojga znanych mi uczniów, stryj Aleksander Zdzisław (rocznik 1926) miał zaliczone pięć klas, ciotka Mieczysława (1930) cztery, a wuj Stach (1928) cztery klasy polskiej szkoły i dwie klasy sowieckiej.
Według moich ustaleń, szkoła w Wymysłowie ruszyła 22 października 1942 roku. Tego dnia wuj Stach miał co najmniej cztery przedmioty: towaroznawstwo, rachunki, księgowość oraz korespondencję.
Przypuszczam jedynie, gdyż nie zachował się zeszyt, że była też lekcja polskiego, prowadzona na podstawie miesięcznika „Ster”. I do szkoły na Wymysłów wuj Stach chodził raz w tygodniu, choć zapewne w czasie mrozów zdarzały się tygodnie bez zajęć. Zapiski w zeszycie do rachunków pozwalają stwierdzić, że nauka w pierwszej klasie zakończyła się w czerwcu 1943 roku.
Drugi rok nauki w tej szkole to były praktyki rolnicze, odbywane w Borkowicach na polach i w ogrodzie Dembińskich. Oprócz tego uczniowie poznawali nowoczesne metody upraw i hodowli z wielu zaprenumerowanych gazet, broszur i wydawnictw fachowych.
Christiani zalecał także uczniom zakładanie własnych poletek doświadczalnych i uprawianie np. pomidorów. Wiosną 1944 roku taki mini ogródek założył sobie mój wuj Stach.
Działalność szkoły ustała w 1944 roku na skutek niesprzyjających okoliczności. Zbliżał się front, powstawał chaos i szerzył się bandytyzm. Niektórym uczniom zachciało się partyzantki. A ponadto, Marian Christiani został ojcem.
Dzięki lekcjom u Christianiego mój wuj Stach zafascynował się ogrodnictwem i w ogóle botaniką. Stryj Aleksander trafił do wojska ludowego i bardzo mu się przydała biegłość w rachunkach. A ciotka Mieczysława kontynuowała naukę w liceum w Borkowicach, skąd po maturze trafiła do Łodzi, gdzie zajęła się nauczaniem tamtejszych matołków.
Mam nadzieję, że jeszcze paru uczniów tej szkoły uda się ustalić. Nie wstydźcie się Wilki, Sobczaki, Fidosy…