Atak na Zakerzonie

Niewiele brakowało, abym przegapił „incydent” który wydarzył się koło silosu zbożowego, gdzieś tam na terenie byłego sokalskiego powiatu. Pierdyknęło przypuszczalnie o szarówce, kiedy wyjmowałem z paczkomatu paczuszkę z plisowaną sukienką różowej barwy z metką Ralpha Laurena, zakupioną na Vinted. Trochę się zdziwiłem jakby większym niż zwykle ruchem lokalnym na przedmieściach Wołomina, ale po powrocie do domu spokojnie zająłem się obieraniem i cięciem na ćwiartki wypierdków uzbieranych pod jabłonką. O 18.30, jak co dzień, obejrzałem sobie wywiad z jeńcem-rosijańcem, dojadłem golonkę, uciąłem sobie komara i włączyłem telewizor, gdzie już trwał konkurs par, zamieszkujących „Hotel Paradise”.  Zaraz potem znów zaszedłem na Youtuba, żeby na ulubionym strimie popatrzeć na tępe mordy rosijańców, załażących do chat-ruletki.
Między 22-gą a 23-cią, ukraiński bloger natrafił na informację o rakiecie, która spadła na obszarze NATO i zaczął się tym nakręcać. Oczyma wyobraźni widział już reakcję Paktu Północno-Atlantyckiego na moskiewskie uderzenie. Sfokusował się na punkcie 5 natowskiej umowy, z którym wiąże swoje nadzieje większość „młodoukraińców”, których zrodził Majdan, a nie Idea i Czyn Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.
Wiadomość o rakiecie trochę mnie zaciekawiła, więc postanowiłem sprawdzić, co w trawie PiSzczy. W polsatowskich Wydarzeniach mówiono o „incydencie” i naradzie u Dudy, zakończonej krótkim oświadczeniem. Przeskoczyłem na reżymowe TVP-INFO, a tam osobnik z obliczem z czat-ruletki, przekazywał mądrości zasłyszane od Małgorzaty Simonjan. Następnie o zdarzeniu opowiadał korespondent z …Ukrainy, a po nim komentował pisowski profesor  Z., niedawni nominowany tak zwyczajnie za całokształt zawartości czaszki.

Wpatrywałem się w ekran telewizora coraz uważniej, bo chciałem sobie sfotkać fragment rakiety z napisem, ale ktoś chyba przyciął filmik nożyczkami cenzorskimi. Drugi powód, dla którego nie zamknąłem Samsunga, to była chęć ujrzenia premiera.     I tenże powalił mnie już pierwszym zdaniem, dotyczącym wielkości NATO. A już doszczętnie rozjebał mnie redaktorek, który oznajmił, że śmierć poniosło „dwóch dżentelmenów”.   W ogólnym roztrzęsieniu, skleciłem kilka niezdarnych zdań komentarza, żeby podzielić się oceną sytuacji  z fanami ukraińskiego blogera.

Napisałem mniej więcej tak:  Po dziesięciu godzinach, jakie minęły od incydentu, polskie służby ustaliły, że wieś Perewodiw znajduje się w powiecie hrubieszowskim, w województwie lubelskim. Coś walnęło i zabiło dwóch obywateli Polski. Władze państwa ostrożnie milczą.
Jabłka mi się dogotowały, więc przełożyłem je z garnka do słoików i spokojnie zasnąłem.

Dziś o poranku, czyli około 10-tej czasu zimowego, zbudziła mnie domofonem sympatyczna goniec (szukam wciąż feminitywu – może: gonka? Słabe, a na dodatek  w bełkocie rosijańców oznacza gonitwę) z właściwego Urzędu Gminy. Pokwitowałem polecony okólnik do współwłaścicieli-inwestorów ulicy Zajebistej, choć w pierwszej chwili pomyślałem, że to może coś w związku z napiętą sytuacją w kraju ukochanym.  Przy porannej kawie przejrzałem parę dopisków do moich komentarzy, było też jedno polubienie, a Dasza odpowiedziała mi samymi  emotkami: 😂👏  Po południu pogadałem sobie ponad godzinkę przez telefon i odebrałem kolejną kartkę-zaczepkę od niestrudzonego hejtera Mańka, który przypałętał się jeszcze wtedy, gdy byłem komentatorem na forum Onetu.

Zajrzałem na Onet, a tam, wprost nie do wiary, taki oto przeuroczy tytuł. Nawet nie muszę czytać artykułu, czy relacji, bo ten tytuł trafia w sedno niczym Hajmars lub Toczka U.

To przecież oczywiste, że rakieta, bądź też dwie uderzyły i eksplodowały na terenie Zakerzonia. Całkiem blisko miejsca podejmowania decyzji („место принимания решений», о którym nieustannie wrzeszczy z pianą na mordzie W.R. Sołowjow) przez kierownictwo OUN, Sztab Główny UPA i Naczelną Referenturę Służby Bezpieczeństwa OUN w latach 1945 – 1947. To okolice, gdzie z rosyjsko-bolszewickim wojskiem i jego sojusznikami walczył dzielnie kureń „Jahody” a potem „Zaliznjaka” z jego sotniami – „Mścicielami”. To z tego terenu ukraińskie podziemie niepodległościowe rozsyłało do państw cywilizowanego świata apele o pomoc w walce z okrutną Moskwą i jej upiornym wodzem Stalinem.

A teraz muszę sprawdzić, czy faktycznie rosijańcy podczas wczorajszego zmasowanego ostrzału  trafili w siedzibę sztabu Zbrojnych Sił Ukrainy. Bo,    jak podejrzewam, chujło mógł im zapodać koordynaty bunkrów i kryjówek UPA,  które przechowuje w swoim najtajniejszym archiwum.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Uzupełnij pole: *