Barwy muru

Halloweenowy weekend tego roku mamy długi, jak mur spokoju na granicy z Białorusią. Pogoda w wigilię Wszystkich Świętych okazała się wręcz wymarzona do spacerów. Przed wyjściem na spacer, dla rozgrzewki, zgrabiłem trochę liści katalpy, które pokryły  trawnik, pokoszony ostatni raz w tym sezonie.                                    W stronę lasu podreptałem, skracając sobie drogę, nowo budowaną ulicą Zajebistą. Brnąc prawie pół kilometra przez błota, czułem się jak na Polesiu.            

Zwłaszcza wtedy, kiedy nad głową zaczął krążyć helikopter jednego z mieszkańców wioski, bo na Polesie takim przylatuje baćko wąsaty(jak przystało na rasowego Ukraińca), czyli obecny Fuhrer Weißrusslandu.
Nota bene, trudno sobie wyobrazić Białoruś pod władzą kogoś innego, niż Ukrainiec.  W latach sławetnej wojny wsławił się tam Pantalejmon Ponomarenko, a na miejsce wąsatego też nikt nie wstawi jakiejś kury domowej, albo feministki z nieokiełznanymi cyckami, czy nawet przeuroczej Margeryty Lewczuk. Czarowne ziemie Polesia albo wrócą do Macierzy, albo będą administrowane przez ukraińskiego gubernatora.

Snując sobie takie myśli dotarłem do muru otaczającego były dywizjon rakietowy. Obszedłem połowę jednostki i zatrzymałem się przed zamkniętą, monitorowaną  bramą. Wtedy z lasu na drogę z betonowych płyt wyprowadziły swe wierzchowce dwie amazonki. Udałem się w tamtą stronę i natrafiłem na oznakowaną ścieżkę ze śladami kopyt końskich. Ścieżka doprowadziła mnie do leśnej sadzawki ze śladami działalności bobrów. Nieopodal znajdują się ściany hangaru pomalowane niegdyś maskującymi farbami i wzorami.               
Wtedy kątem oka zauważyłem jaskrawe graffiti na wewnętrznej stronie ogrodzenia. Ktoś wykonał je niedawno. Spodobały mi się, więc je sobie sfotografowałem.   Są barwniejsze, niż okazałe liście opadłe z wołomińskich dębów.                                     

PS. Ledwie żem skończył poranne „gorzkie żale”, a już w sieci pojawiło się oświadczenie ministra wojny o rozpoczęciu budowy muru na terenie Ost Preussen.              

A zaraz potem zaczęły o tym haukać rosyjskie sobaki:

Szkoda tylko, że murek będzie o połowę niższy, niż ten przecinający Puszczę Białowieszczańską. Mam jednak nadzieję, że wzdłuż niego zostanie wyorany zagonek, a na nim zasadzone całoroczne miny. A tym powinni się już zająć młodzi mazursko-warmińscy PSL-owcy i olsztyńscy SLD-owcy, których przodkom marzyła się linia tramwajowa do Kaliningradu dla amatorów kultury rasiejańców.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Uzupełnij pole: *