Ostatnio los nieco mnie oddalił od granic diecezji radomskiej i osadził na okres kwartału… w pobliżu rodzinnej miejscowości jej nowego biskupa – JE Marka Solarczyka. Starałem się jednakże podtrzymywać kontakt z diecezją, odwiedzając systematycznie jej stronę internetową, a szczególnie dział nekrologów, prowadzony przez ks. prałata Marka Fitucha. Tych nekrologów było w 2020 roku ponad ćwierć setki, czyli trzy-cztery razy więcej, niż w poprzednich latach. A trzeba zaznaczyć, że pierwsze zgony księży, spowodowane koronawirusem, odnotowano dopiero na wiosnę.
To był tragiczny rok dla księży-emerytów. Kapłani-weterani stanowili 80% ogółu zmarłych księży, a aż trzynastu z nich było pensjonariuszami diecezjalnego Domu Księdza Seniora. Radomski DKS został zainfekowany Covidem-19 na przełomie czerwca i lipca i od tego momentu wirus przyczynił się tam do śmierci blisko dziesięciu wysłużonych kapłanów. Czwartą ofiarą koronawirusa w DKS był WCz. Ks. kanonik Stanisław Groszek (91 lat), dzięki któremu niegdyś przestałem ślepo wierzyć a zacząłem świadomie wątpić.
Do domu Ojca odeszli więc głównie księża wyświęceni w Sandomierskim Seminarium w latach 1955 – 1965, którzy poszli do tegoż Seminarium, gdyż nie widzieli dla siebie miejsca w społeczeństwie otumanionym marksizmem.
Należeli do pokolenia, które po Soborze Watykańskim II zostało zmuszone do koegzystowania z marksistami. Niektórzy mieli trudności z dostosowaniem się do hierarchicznego porządku i zaliczali kolejne wikariaty, zanim otrzymali jakąś marną parafię. A niektórzy, jak np. zmarły trzy dni temu śp. ks. Henryk Żuchowski (występujący wcześniej pod nazwiskiem Zuch),
byli gotowi nawet wystąpić ze stanu duchownego.
Dom Księży Emerytów (obecnie: Seniorów ) stworzony przy kurii diecezji radomskiej to było novum u schyłku pontyfikatu świętego JP2. Wydaje się oczywiste, że celem jego powstania było usunięcie z parafii tzw. rezydentów, aby zwiększyć dochody proboszczów i wikarych, lepiej znających się na ekonomii, niż starzy kapłani wyedukowani w epoce marksizmu. Krótko mówiąc: lokal socjalny zamiast mieszkania służbowego. A w czasie zarazy – pułapka bez wyjścia.
To zagrożenie dostrzegł w porę mój ksiądz Zygmunt i, kiedy, już jako rezydent, dostał propozycję zamieszkania w radomskim DKE, to wypiął się na Kurię i sam sobie zorganizował lokum, zapewniające mu z jednej strony wolność, a z drugiej bezpieczeństwo i możność separacji nawet w takich trudnych czasach. A ja mam satysfakcję, że mu pomogłem dwadzieścia lat temu ewakuować się z niegościnnej plebanii.
Opieka nad księżmi – seniorami zorganizowana w formie takiej, jak DKS to nic innego jak kołchoz bądź przytułek, który w okresie pandemii w ogóle nie gwarantuje przetrwania jego pensjonariuszom.
Obcowanie seniorów we własnym zamkniętym kręgu, w murach DKS, odbiera im wszelką swobodę, radość i nadzieję.