Dzień moskala

Kacap świętuje na okrągło, siedem dni w tygodniu. Pracować nie musi, bo kraść umie, jak mało kto na bożym świecie. Kiedy nie spiździ dziennej normy, cierpi jak pamiętna bufetowa w Instytucie im. Puszkina.
Dzień moskala (12.06) pewnie też kacap komuś zajebał, bo jakże by inaczej. Pod miedzą raczej nie znalazł, bo modlitwy do św. Antoniego prawdopodobnie nie  zna i nie odmawia. A w tym roku jeszcze mu się tak trafiło, że święto wypadło w niedzielę, kiedy lud prawosławny czci Trójcę Świętą.

Plany na dzień świąteczny kacap miał ogromne: zawłaszczyć cały Donbas, wchłonąć Chersoń, zagarnąć Odessę, przechwycić Charków i wedrzeć się na Zaporoże. Ale jak to w znanej kołomyjce: „причесався, прилизався, в білі штани вбрався… тай на порозі всрався». Imprezy moskalskie w Siewierodonećku, Mariupolu, Melitopolu i Chersoniu nie wypaliły.

W przeciwieństwie do Kima z Korei Północnej, nie zamierzałem składać dziś życzeń kacapom, tylko, jak co dzień, postanowiłem  podopiekać im na Youtubie.  Kacapskich filmików pojawiło się sporo, więc było zabawnie. Na dyżurze były nie tylko boty (typu: „wiera wiera”, „lena lena”, „nika nika”), ale też zmobilizowani rezerwiści: „siergieje iwanowy”, „igory korolowy”.  Najpierw oświadczyłem im, że moja nienawiść do „żuków z Kolorado” narasta z każdym, kolejnym dniem okupacji Ukrainy. Potem wyraziłem troskę o zdrowie „ww pujła”, bo przecież nie wypada wieszać chorego zbrodniarza. Zapewniałem również o mojej gorącej modlitwie do Ducha Świętego o dar mądrości i rozumu dla poniektórych kacapów – choć to przerasta możliwości trzeciej osoby boskiej.

Dla większej przyjemności rozpaliłem sobie ognisko z cennych gałęzi, których żem sporą kupę zgromadził na ziemi wołomińskiej i przypiekałem sobie kiełbaskę podwawelską. W przerwach pomiędzy komentarzami słuchałem sobie przecudnego utworu „Smażony moskal” Antina Mucharśkoho (występującego także pod pseudonimem Orest Lutyj): «Ой, ай! Смажений москаль. Ай, ой! Злится дорогой. Залишилася від москаля сама залупа – ні вуха, ні хуя».

A do poduszki – „Цей сон» – мене не покидає. Яка краса, коли там підгорає!

Moskwa lubi dym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Uzupełnij pole: *