Eë czy Її ?

Od bardzo dawna występuje w naszym rozkosznym kraju paskudny wirus, który nie pozwala Polakom uzdrowić relacji z Ukraińcami.  Objawy zainfekowania wirusem antyukraińskim można było niedawno dostrzec u włodarza Przemyśla,  który się zapienił z powodu sprawnej akcji ewakuacji ukraińskich gastarbeitrów, koczujących na dworcu kolejowym w grodzie nad Sanem.

Wirus antyukraiński wśród Polaków przenosi się z pokolenia na pokolenie w postaci negatywnego stereotypu Ukraińca.  Ten stereotyp zadomowił się w polskiej literaturze, mass-mediach, a także w kinie. Został już całkiem nieźle zbadany i opisany, ale tylko nieznacznie osłabiony. Dlatego trzeba bardzo uważać,  kiedy z dużą ochotą sięgamy po lekturę w okresie kwarantanny.

Ja, niestety, skusiłem się na książkę Dominika W. Rettingera pt. „Sekret Elizy”. Wprawdzie dość szybko zorientowałem się, że ta opowieść nie ubogaci mojej dotychczasowej wiedzy o eksploatacji seksualnej więźniarek obozu w Oświęcimiu, bo rok wcześniej przeczytałem opracowanie Joanny Ostrowskiej „Przemilczane”, ale nie odłożyłem na bok tego utworu, gdyż natrafiłem na słówko „Jejo” (s.59).  Od tego, rzekomo ukraińskiego słówka, rozpoczyna się w tej powieści konstruowanie obrazu Ukrainki-Wiedźmy, wzorowanej na sienkiewiczowskiej Horpynie.    /W tym miejscu może szybko wyjaśnię, że według Rettingera owo „Jejo” to miał być ukrainski zaimek dzierżawczy rodzaju żeńskiego, identyczny pod względem formy z zaimkiem osobowym w dopełniaczu, czyli odpowiednik polskiego „jej”. W języku ukraińskim taki dziwoląg nie występuje, ponieważ mamy tam do czynienia z charakterystyczną formą „Її” (Jiji)/.

Uważam, że powieść Rettingera jest szkodliwa. Nie mam najmniejszej ochoty przybliżania jej fabuły, świadczącej o niezdrowej wyobraźni autora.  Zacytuję więc tylko te fragmenty, które tworzą portret Luby – Ukrainki, obozowej kapo, lesbijki, jednej z trzech bohaterek powieści.

I tak, po kolei:

s. 59  „Z boku zbliża się kobieta w niebieskiej bluzie, z pałką w ręku – kapo. Jest mocno zbudowana, ma prymitywną twarz z szeroko rozstawionymi oczami i niskim czołem. -Ne jejo – mówi po ukraińsku do Niemca.”

s. 60  „Orientuję się, że rządzi nimi Ukrainka. -Rozbierać się! Rozbierać się brudne świnie: Do naga! – wrzeszczy.”

s. 66 „Los! Los! Platz nehmen polskie swyni! Na szczo czekajete. Ukrainka krzykiem i ciosami pięści przegania dwie więźniarki z najwyższej pryczy.”

s. 69  „Widzę twarz Ukrainki, czuję oddech przesączony wódką, jest pijana i spocona, oddycha chrapliwie, podniecona patrzy na śpiącą Magdalenę.”

s. 84  „Zamkny pysok! Wskakuje do rowu, ciosami pięści w twarz powala więźniarkę.”

s. 97 „Domyślam się, że było to pierwsze doświadczenie seksu,  na nieszczęście z brudną, pijaną Lubą.”

s. 102 „Wiedziałam, że Ukrainka ma wysoką pozycję, esesmani darzą ją zaufaniem. Podpaść Lubie mogło oznaczać śmierć.”

s. 106  „W pijanych oczach pojawia się podejrzliwość. Usta Luby wykrzywia grymas uśmiechu, odsłania krótkie zęby i dziąsła.”

s. 238 „Okrągła głowa, przylepiona do szerokiej twarzy, mokre włosy, wąsko osadzone oczy, szerokie ramiona, ciężkie, krępe ciało.”

s. 305  „Luba wydostaje zza pasa nóż, drugą ręką pcha w dół moją twarz, zanurza w zadnyci broń, przytrzymuje długo, przekręca mnie, rozrywa bluzkę i szmaty na piersi, chwyta za gardło.”

No i mamy następną pożywkę dla wirusa.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Uzupełnij pole: *