Poranek po kolejnej nieprzespanej nocy. W głowie aż huczy od pomysłów derusyfikacyjnych. Czas nagli. Rakiety moskowitów walą coraz bliżej po koordynatach dostarczanych przez najemników „russkawo mira”.
Popijając jacobsa z czerwonego kubeczka nescafe, sięgam po tomik „Panieńskich Igraszek”. To egzemplarz autorski mojej cioci, niestety, bez jej dedykacji, ale za to z autografem, który dostałem od Marka Wawrzkiewicza, który wprost przepięknie przetłumaczył najważniejszą z rosyjskich ód – czyli „Jebaną mać”.
Lekturę zacząłem jednak od ody „Na narodziny pizdy”, która zawsze umila mi nastrój, kiedy marzec za oknem. Bo czyż to nie piękne jest:
„Cóż to za piękny dźwięk muzyki
Nawiedził nagle moje ucho?
Cóż za radosny okrzyk dziki
Słyszeć się daje, chociaż krucho?
Spoglądam: pola w pełnej krasie,
Okryte kwieciem dookoła;
Ruczaj cienisty tam się pasie
I w szmaragdowej trawie woła.
Ptaszę ukryte w cierniach śpiewa,
A zefir jego głos rozwiewa.”
/tomik zdobią ilustracje Franciszka Starowieyskiego/
A czwarta strofa tej ody przywołuje mi na myśl współczesne czasy:
„Herosi, zuchy jakich mało,
Przelewać chcieli łez strumienie,
Rządzić pragnęli ziemią całą
I wszystko dostać na skinienie.
A gdy już natną ludzi mrowie,
Dziewki ochocze do zabawy –
Przejebać szybko, co się zowie,
I z głowy mieć dziurawe sprawy.
Na polu walki szło o dupy,
Dla dup zdzierali z wdów okupy”.
/oba fragmenty w przekładzie Jana M. Młockiego/
I kiedym się już w tym heroicznym nastroju poczuł uskrzydlony niczym Pegaz, to uznałem, że czas doszlifować ten diament w koronie rosyjskiego imperium. Albowiem :
„Jebana mać” dla ruskiego narodu jest tym, czym mięso w kapuśniaku i czym okrasa w kaszy. Z nią żyje się weselej znacznie. I piękniej wysławia.”
Dlatego też, nie bacząc na krytyczne głosy, przetłumaczyłem tę pierwszą strofę ody, która z jakiegoś powodu nie znalazła się w tomiku. Czy pan Marek ją pominął, czy ciocia wykreśliła, czy w czasie druku się zagubiła? Nie mam pojęcia. Niemniej, grzecznie proszę:
„Jebana mać! – krzyczą, gdy napadają,
Jebana mać – gdy leją ich – biadolą,
Jebana mać-rodząc ich,matki przeklinają
Jebana mać! – wrzeszczą, kiedy pierdolą”.

Na dziś – хватит.