Kocher zza Ruskiego Brodu

Zima latoś nam się wybrała jak wtedy w 1945. Po Trzech Królach śniegiem sypnęło i drzewa zaczęły trzaskać na mrozie. Nosa się nie chce wyściubić z ciepłego pokoiku. No bo i po co? Ruskich jeszcze nie widać.

A wtedy, jedne Ruskie zaszły od Przysuchy do Janowa, a drugie Ruskie przez Modrzewski Las i wzdłuż Jabłonicy doszły pod cmentarz w Ruskim Brodzie. I zaczęły się napierdalać z Niemcami, którzy posuwali się potężną kolumną duktem od Niekłania w stronę Gowarczowa przecinając Lasy „Promienia”. Zabudowania Ruskiego Brodu znalazły się pomiędzy Ruskimi a Niemcami.

Screenshot

Odgłosy walki i łuna pożaru nad Ruskim Brodem zasiały strach w naszej chałupie. Bronka z Ludwikiem skitrali za piecem gotówkę i obrączki ślubne, spakowali tłumoki, zabrali dzieci i dali dyla do Borkowic. A potem jeszcze dalej, chyba do Wandowa koło piekarni. Kiedy wrócili po paru dniach, to w stodole zastali ruskich sołdatów. Gotówkę i obrączki szlag trafił.
Główne pobojowisko znajdowało się między Ruskim Brodem a Gąsiorowem. Ale w trakcie walk, część Niemców wyrwała się z „kotła” i próbowała się przedzierać przez Kacprów i przez Radomkę w stronę Zapniowa i Przysuchy. Podobno wówczas jeden niemiecki czołg zatonął w naszym wiejskim stawie, gdzieś na wysokości opłotek. Ruscy przez kilka dni ścigali po okolicy niemieckich żołnierzy, a schwytanych rozstrzeliwali. W miejscach, gdzie rzekomo zakopano trupy, straszyło do końca lat sześćdziesiątych albo i dłużej.
Z terenu pobojowiska za Ruskim Brodem ludzie ściągali co się tylko dało. Także mój wuj Stach naznosił do chałupy różnych skarbów z wojskowych taborów: guzików, igieł, haftek, sprzączek, żabek do butów, podków końskich, menażek, hełmów, łańcuchów, narzędzi, skrzynek, masek przeciwgazowych, pojemników na kawę, maszynek do strzyżenia i golenia itp. Z czasem większość tych zdobyczy gdzieś się zapodziała, przepadła.
Kilka fantów udało mi się zachować. Jednym z nich jest mosiężny kocher „Optimus”, wyprodukowany w Gdańsku, przedziurawiony ułamkiem. Ten ułamek też przetrwał. Drugim ciekawym eksponatem jest menażka przestrzelona pociskiem karabinowym. I dwa aluminiowe kubki, z których jeden ma wyryte inicjały „AN”.  
Kocher z „kotła ruskobrodzkiego”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Uzupełnij pole: *