Odszczepcie się, szprycownicy!

Koronawirus spowszedniał. Nie wywołuje większych emocji nawet w wołomińskim powiecie, który był najbardziej zainfekowany na Mazowszu. Wołomin, Kobyłka i Radzymin tętnią życiem: drogowcy remontują, kurierzy śmigają, sklepikarze sprzedają, fryzjerzy strzygą. Można umówić się na wizytę u stomatologa i nie kosztuje to zbyt drogo, a jeszcze radości jest co niemiara, kiedy się wdzieje śmieszny czepek i nieco kusy fartuszek jednorazowy.

Umawiając się ze stomatologiem na wizytę, oznajmiłem mu, że nie jestem szczepiony przeciw koronawirusowi, ale to panu doktorowi nie przeszkadzało. Pan doktor, bowiem, infekcję już zaliczył był, a dla świętego spokoju także poddał się wakcynacji.   W gabinecie, bo na telefon plomby uzupełnić chyba się nie da, w bliskim kontakcie, we wspólnej atmosferze spędziliśmy dobre pół godziny.  Od tej wizyty właśnie minęło dwa tygodnie. Nie zauważyłem u siebie żadnych objawów infekcji, a pana doktora też nie zaraziłem, bo jestem przekonany, że nie byłem i nie jestem nosicielem Covid-19. Zresztą, w ogóle nie czuł się zagrożony, bo stomatolodzy cechują się dużą odpornością na zakażenia.

I pewnie dałoby się jakoś żyć w tym ukochanym kraju, gdyby nie Big Pharma, a raczej jej lobbyści, czyli jacyś dziwaczni lekarze, rzekomo specjaliści od wirusów, epidemii, immunologii i hgw od czego jeszcze, którzy zaczęli straszyć i obrażać osoby nie zaszczepione, czyli takie jak ja. Te pitygrylce z prowincji, z tych Ziem Odzyskanych, zaczęli pieprzyć o przymusie szczepień, o karach dla niezaszczepionych, o ograniczeniach praw i wolności. A taki jeden ze Szczecina, jak rasowy bolszewik, użył wobec nieszczepionych określenia „pasożyty”.

Dla mnie od dawna jest oczywiste, że nikomu z decydentów nie zależy na całkowitym i szybkim wygaszeniu epidemii koronawirusa. Wirus ten jest wygodny, sterowalny, niezbyt zaraźliwy. Można nim straszyć, szachować poszczególne kraje, regiony, województwa bądź powiaty. Nadaje się do infekowania wyodrębnionych nacji, środowisk, grup zawodowych i wiekowych.   Nie niszczy całej gospodarki , tylko upatrzone branże. Znakomicie ułatwia rządzenie państwami i społecznościami.

Wirus przynosi olbrzymie dochody koncernom farmaceutycznym i ośrodkom diagnostyki laboratoryjnej oraz umożliwia bardzo szybkie wzbogacenie się sporej części pracowników służby zdrowia i paru innych służb państwowych, „zaangażowanych do walki z Covid-19”.  Rzecz w tym, żeby te zyski miały charakter długotrwały. A z tego wynika jednoznacznie, że stan epidemii trzeba utrzymywać. A odpowiedzialnością za tlące się ogniska wirusa obciążyć niezaszczepionych.

W żaden sposób nie jestem odpowiedzialny za przebieg szczepień w tym uroczym państwie polskim. Nie mam nic przeciwko temu, żeby wszyscy chętni dostali szczepionkę w najkrótszym terminie. Według moich szacunków, bez przymusu da się zaszczepić około 18 milionów dorosłych Polaków – jeżeli dojdą małoletni, to w sumie będzie 22-24 miliony. I na tej grupie niech się łaskawie skoncentruje rząd, ministerstwo zdrowia i koncesjonariusze punktów szczepień. Póki co, w pełni zawakcynowanych jest ponoć 5 milionów obywateli, a połowicznie ok. 13 mln. Do wykonania jest więc prawie 20 milionów zastrzyków, a zatem nie ma co się obcyndalać, tylko szprycować zarejestrowanych i oczekujących w długich kolejkach. Zanzibar i Malediwy stoją otworem. A dla wakcynatorów-stachanowców być może i Galapagos.

A od niezarejestrowanych, zdrowych i odpornych raczcie łaskawie się odszczepić!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Uzupełnij pole: *