W sprawie niemieckiej zbrodni w Moszczenicy-Las chyba nastąpił przełom. Jest nadzieja, że w niedługim czasie, w miejscu egzekucji z 2 lipca 1940 roku, zostanie przeprowadzona ekshumacja, identyfikacja szczątków ofiar i przeniesienie ich na któryś z pobliskich cmentarzy. Wykonanie tych czynności zlecił Prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Karol Nawrocki. Koordynatorem prac jest P. Bartosz Bijak – Naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Łodzi. 
Pragnienie ustalenia okoliczności zbrodni oraz dotarcia do miejsca, w którym znajdują się szczątki mojego dziadka, pojawiło się u mnie dwadzieścia lat temu. Przy okazji postępowania spadkowego w moje ręce trafiła kopia zawiadomienia o wykonaniu wyroku śmierci na moim dziadku. Ze skąpego przekazu rodzinnego wiedziałem wówczas tylko tyle, że zwłoki dziadka pozostały gdzieś tam w lesie koło Tomaszowa. Liczyłem wówczas na to, że jakieś informacje o dziadku zachowały się w archiwach państwowych, ale odpowiedzi były negatywne. Dopiero dzięki P. Dorocie Grzechocińskiej – archiwistce z warszawskiego IPN, uzyskałem kolejne dokumenty, potwierdzające fakt aresztowania dziadka i wykonania wyroku śmierci.
Duży postęp w tejże sprawie przyniosło śledztwo przeprowadzone przez P. prokurator Dorotę Nowak z IPN w Radomiu /sygnatura: S 37.2015.Zn/. Wprawdzie nastąpiło umorzenie odnośnie organizatorów zbrodni, ale data i miejsce zbrodni zostały potwierdzone w pełni. Z akt śledztwa wynikało jednocześnie i raczej jednoznacznie, że miejsce egzekucji w Moszczenicy- Las, upamiętnione w 1964 roku, jest do dziś grobem połowy spośród 38 rozstrzelanych 2 lipca 1940 roku.
Wkrótce po zakończeniu śledztwa podjąłem starania mające na celu definitywne potwierdzenie obecności szczątków ofiar zbrodni w miejscu upamiętnionej egzekucji. Zbrodniarze niemieccy wszak zadali sobie sporo trudu, żeby miejsce egzekucji i zakopania zwłok nigdy nie zostało ujawnione. Zbrodniarze uważają : niet tieła, niet dieła. Dlatego dzwoniłem i pisałem do właściwych urzędów w mieście Łodzi, ale nic nie wskórałem, bo „ przecież koszty”. Samemu pogrzebać w ziemi nie mogłem, bo miejsce upamiętnione okazało się nagle grobem wojennym. Napisałem w końcu maila do ówczesnego Prezesa IPN dr. Jarosława Szarka, dostałem obietnicę od dwóch dyrektorów i czekałem. Doczekałem się zmiany na stanowisku Prezesa. W kraju trwała walka z pandemią, więc nie było możliwości przyspieszenia sprawy.

Sprawa zbrodni w moszczenickim lesie tliła się – tak to można określić. Od czasu do czasu ktoś z potomków ofiar przysyłał mi maila lub smsa, ktoś dopisał komentarz, a raz zadzwoniłem się z P. Andrzejem Nitkiem – regionalistą bodajże z Wolborza. Istotnym impulsem stało się uruchomienie linii kolejowej z Końskich w stronę Łodzi.
W czasie długiego jesiennego wieczoru pod koniec 2021 roku zrobiłem sobie wirtualną przejażdżkę trasą z Końskich do Koluszek. Pod koniec tej trasy najechałem kursorem na jakaś plamkę w moszczenickim lesie i ujrzałem znany mi pomnik jako element rezerwatu przyrodniczego.
Oglądając zdjęcie mogiły dziadka nazwanej „Użytkiem ekologicznym” miałem, kurwa, uczucia dziko zmieszane.
Kilka tygodni później zobaczyłem w telewizji Prezesa IPN uczestniczącego w upamiętnieniu ofiar zbrodni niemieckiej na warszawskim Bemowie oraz przeczytałem wywiad z nim w tygodniku „Sieci”.
Nie namyślając się zbyt długo, wyskrobałem prośbę do Pana Doktora Karola Nawrockiego.
Odpowiedź na mojego maila otrzymałem listem poleconym pod koniec lutego 2022. Decyzję dotyczącą ewentualnej ekshumacji miał podjąć prokurator IPN z Oddziału w Łodzi.
W tym okresie nastąpiły jednak ważne wydarzenia wojenne w Ukrainie, które najprawdopodobniej przyczyniły się do odłożenia decyzji na lepsze czasy. Kiedy jednak dowiedziałem się o sukcesie IPN w sprawie wznowienia prac poszukiwawczych na Wołyniu, to schwyciłem wczoraj za telefon i wybrałem numer do Pana Prokuratora Jacka Kozłowskiego.
I to właśnie od Pana Prokuratora dowiedziałem się, że Pan Prezes IPN osobiście zlecił przeprowadzenie ekshumacji w miejscu niemieckiej zbrodni w Moszczenicy-Las. Myślę, że ta informacja zaciekawi potomków pozostałych ofiar. 
A szczególnie wnuków i prawnuków tych, których szczątki wciąż spoczywają w zbiorowej mogile
