Tomos

Tomos – uroczysty akt uznania niezależności Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego, potwierdzony podpisem JE Bartłomieja – Patriarchy Konstantynopola- to był najstraszniejszy cios zadany Moskiewskiemu Imperium. Rosyjskie prawosławie i jego ciemne masy,  okadzone strachem i kłamstwem, przez trzy i pół stulecia stanowiło podstawę Imperium Zła i Tyranii. Emancypacja ukraińskiego prawosławia udowodniła, że rosyjski kolos ma nie tylko miękkie podbrzusze ale i podgardle. Głos moskiewskiego kiryła stał się wołaniem na puszczy na terenie Ukrainy. Ukraińskie pułki i bataliony, którymi tak chętnie szafowała Moskowia, stały się obrońcą dumnego Narodu ukraińskiego, szczerze Boga miłującego.

Putin i kiryło dobrze wiedzieli, że tego „raskoła”, tej ukraińskiej schizmy, nie wydzierży ani imperium, ani moskiewska cerkiew. Na nic się jednak zdały ich protesty, intrygi, groźby i klątwy. Nie zdołali powstrzymać szybkiego procesu ukrainizacji  biskupstw i parafii. Po upływie trzech lat, związek z moskiewskim patriarchatem zachowały jedynie te parafie i klasztory, którymi zarządzali agenci i rezydenci reżymu putina.

Moskiewski tandem – putin z kiryłom,

nie pogodził się z Tomosem UCP, z równouprawnieniem Metropolii Kijowskiej na czele z JE Epifaniuszem, Zwierzchnikiem Całej Ukrainy. Dwaj byli agenci sowieckiego KGB, zaczęli konstruować koalicję spośród wrogów i konkurentów Kijowa. Najważniejszy w tym gronie stał się reżym białoruski z jego kacykiem Łukaszenką. To on przygotował zasłonę dymną przed interwencją militarną Moskwy, wypychając przez granicę z UE/NATO tabuny bisurmanów. Po stronie Moskowii stanęły też autokefalie prawosławne Serbii, Gruzji, Bułgarii,  a także naczalstwo PACP ze swym długoletnim zarządcą, uwikłanym niegdyś we współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa PRL.

Interwencja zbrojna na Ukrainę była zaplanowana, prawdopodobnie, już na jesieni 2021 roku.  I wtedy atak oskrzydlający  rozpocząłby się z Białorusi. Ten zamiar się nie powiódł, gdyż siły polskie zatrzymały bisurmanów na granicy i następnie same stworzyły kordon sanitarny pomiędzy prawosławnymi mińskimi i podlasko-warszawskimi.  Najazd na Wołyń przez poleskie bagna mógł się wówczas zakończyć rzezią białoruskich omonowców, kołchoźników i bractw cerkiewnych.

W tej sytuacji Moskowia musiała sama zainicjować atak, a to wymagało przygotowania na prędce nowego planu operacji.  Rozprawę z ukraińskim narodem prawosławnym i jego wojskiem, Boga miłującym, nazwano specjalną operacją wojskową mającą na celu rzekomo „denacyfikację” i „demilitaryzację”. Gdzie Rzym a gdzie Krym, chciałoby się powiedzieć, ale rozmawiać z moskalami to jak z dupą w nocy. Kto ma oczy, ten widzi, że to moskwicińskie Kainowe plemię, podłe i zawistne, wbija noże w ukraińskie prawosławne serca.

Od 25 dni,  tuż pod bokiem „cywilizowanego, chrześcijańskiego świata”, ukraiński Dawid bohatersko zmaga się z Goliatem ruskiego mira. Rosyjskie bomby i rakiety zabijają ukraińską ludność cywilną, w tym ochrzczone prawosławne dzieci. Współcześni barbarzyńcy w rosyjskich mundurach lotniczych burzą cerkwie, monastyry, szpitale i … nawet nekropolie. Na Świętą Ziemię Ukrainy rosyjski agresor ściąga pogańskich zbójów i grabieżców.  A chrześcijaństwo zachodnie siedzi jak trusia, dywizji watykańskich nie widać na horyzoncie.

A przecież lada moment rakiety i bomby zaczną zabijać ukraińskich grekokatolików. Bezwzględny Moskwicin, przy wsparciu mińskiego watażki, wtargnie za chwilę na Ziemię uświęconą krwią męczenników Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. Już wkrótce moskiewskie rakiety będą burzyć też polskie kościoły, z takim trudem odbudowane przez wspólnoty katolickie.

Rosyjski imperator pierwszy dobył miecza i rozpalił tę okrutną wojnę. A zatem, od tego miecza powinien zginąć. Na ruinach imperium moskiewskiego powinny powstać nowe państwa wolnych narodów: Jakutów, Czukczów, Buriatów itd. Bo jeśli nie powstaną, to rosyjski upiór będzie nadal postrachem ludzkości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Uzupełnij pole: *