Skazany na artretyzm.

Najbardziej zaczytaną książką, spośród znajdujących się w chałupie, nie był wcale jakiś modlitewnik, lecz poradnik medyczny. Brakuje w nim wielu stron, choć było ich przeszło 200. Nie ma okładek, ani strony tytułowej. Można się jedynie domyślać, że to chrześcijańskie dzieło ukazało się na przełomie XIX i XX wieku na terenie zaboru austriackiego lub na Śląsku.

Najczęściej do poradnika zaglądał mój dziadek, który, po powrocie z wojny z bolszewikami, pracował jako buchalter w tartaku, w latach 1921 – 1936. Praca nie była wyczerpująca fizycznie, ale warunki były podłe: chłód i wilgoć, które ciągnęły od rzeki i stawu, niepostrzeżenie niszczyły wątły organizm. Nie inaczej było też w chałupie, wybudowanej w 1934 r., na zachodnim zboczu rzecznej doliny, na zimnym, skalistym gruncie, z wodami podskórnymi i wyciekającymi źródłami (stokami).

W czasie okupacji dziadka coraz bardziej łamało w kościach. Na te dolegliwości szukał porad i reklam lekarstw w polskojęzycznej prasie. Wysyłał listy z zapytaniami do aptekarzy aż do Budapesztu. Zamawiał maści rozgrzewające i stosował domowe sposoby na obolałe członki.

Wszystko wskazuje na to, że dziadek sam zdiagnozował swoją chorobę w oparciu o lekturę poradnika. Uznał, że jest to artretyzm. Opis artretyzmu (podagry) odnalazłem na 113 stronie poradnika. Pozwolę sobie go zacytować:

„Artretyzm, podobny do reumatyzmu, powstaje najczęściej u osób mało fizycznie pracujących, używających dużo trunków, mięsa; nadto z powodu wilgoci, przeziębienia, niezdrowego pożywienia, nadużyć płciowych. Objawy: niekiedy jako zapowiedź występują: ból głowy, dreszcze, sztywność w członkach itd.; najczęściej rozpoczyna się nagle bólem w stawie palca nogi lub ręki. Napady te powtarzają się coraz częściej i pozostawiają po sobie złogi soli moczanowej, w postaci gazów i zgrubień stawów. Różni się od reumatyzmu przede wszystkim tym, że zajmuje stawy małe.
Leczenie: W napadzie, zawinąć bolesny członek w watę, wełnę, robić gorące okłady z piasku, zaparzonej koniczyny, z mieszaniny składającej się z mąki, tłuczonych dzikich kasztanów i otrąb; naparzania lub kąpiele z koniczyny, słomy owsianej lub gałązek sosnowych. Pić dużo płynów, zwłaszcza napary z ziół; postawić w pobliżu kilka baniek lub plaster z kantaryd; nosić na bolesnym członku futeralik z ceraty, gładką stroną ku wewnątrz, pić tran, nosić pończochy zrobione z włosów psa, okładać liśćmi bukowymi, gruszkowymi lub z podbiału; ból łagodzi bardzo nacieranie ręką drugiej osoby.
Zioła: Pić parę razy dziennie po szklance herbatki z goryczki, łopianu, wilżyny, bzu, jałowca. W zatwardzeniu: z brodawnika, centurii. Moczopędne: szałwia, skrzyp. Nadto tatarak, przetacznik. W chronicznym zażywać te same zioła przez czas dłuższy.”

Dwa lata temu ból zaatakował moją lewą rękę, szczególnie w okolicach stawu łokciowego. Badanie krwi wykazało podwyższenie poziomu kwasu moczowego /8,3 przy normie do 7/, prześwietlenie zaś, stan zapalny przyłącza mięśnia przedramienia. Nie stać mnie już było na zafundowanie sobie blokady sterydowej, więc zacząłem popijać rozwodniony sok z czarnego bzu oraz urządzać sobie drzemki z kotem przy ramieniu.
Do osiągnięcia wieku dziadka brakuje mi już tylko trzech lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Uzupełnij pole: *